Nie, nie będzie o słynnym, by nie rzec kultowym serialu, notabene kręconym kilka przecznic ode mnie na rozbudowywanym wówczas Ursynowie 😉
Nagminnie słyszę, w tym z ust bardzo dobrze wykształconych polityków, że widzą „kilka alternatyw”. No i tu szkopuł, bo… alternatywa to możliwość wyboru innego rozwiązania niż zakładane, przy czym te dwie dostępne możliwości wykluczają siebie nawzajem.
Proszę zwrócić uwagę na frazę „te dwie dostępne możliwości”. No właśnie. Dwie – nie więcej.
Ktoś powie, że się czepiam. Nie, po prostu taka niedbałość o czystość naszego ojczystego języka potrafi razić nie tylko lingwistę.
Po to, by nie zgrywać omnibusa skonsultowałem tę kwestię z kilkoma osobami z Biblioteki Narodowej w Warszawie – odpowiedzi były jednoznaczne: alternatywa może być tylko jedna.
A swoja drogą, śp. pan Wilhelmi zagrał tę rolę brawurowo…