Ommm…
Proszę sobie wyobrazić, że jesteśmy w Indiach. Siedzimy nad brzegiem Gangesu i pod okiem fakira uczymy się mówić długie: „ommm”…
Do czego zmierzam?
Codzienna, powszechna, raniąca uszy wymowa: „robiom”; „czujom”; „lubiom”.
Please. Nie. Nie. Nie…
„Robią”. „Czują”. „Lubią”.
Co przykre, słyszę to kaleczenie języka nie tylko na ulicy lub bazarku, ale z ust dziennikarzy, w tym radiowych, od których należałoby się spodziewać poprawnej polszczyzny. O niektórych politykach nie wspomnę…
Kończę ten krótki wpis, bo inne obowiązki wzywajom. Matko moja miła… wzywają…