Dzień dobry!
Krótkie słowo, zatem wpis też będzie krótki.
Przyznam, że ostatnio słowo to wręcz „chodzi za mną”. Z kilku powodów.
Dosłownie oznacza „kierunek”, w którym należy zmierzać. W sensie fizycznym. Z czasów harcerskich pamiętam marsze / podchody na azymut – często organizowane o fatalnej porze typu druga w nocy.
Tknęło mnie natomiast, że „azymut” to również swego rodzaju wyznacznik, drogowskaz. Mam tu na myśli azymut moralny – czyli zestaw zasad, którym chcemy być wierni. Sposób działania mający określony cel.
Doczytałem, że azymut to prosta droga, kierunek, cel.
A matematycznie patrząc azymut to „kąt pomiędzy północną częścią południka odniesienia a danym kierunkiem; liczony w stopniach zgodnie z ruchem wskazówek zegara”.
A do tego wskazany kompas, stąd ilustracja do tego posta 😉