Taki niby drobiazg, a męczy…
Bo chyba zgodzimy się, że można się czemuś „dziwić”, ale nie zdziwiać, prawda? Na marginesie, nawet automatyczny korektor wbudowany w edytor programu Word (Bill Gates wie lepiej, ale nie zawsze..). podkreśla mi to sformułowanie na czerwono.
Ostatnio usłyszałem coś, co mnie jeszcze bardziej poruszyło: „słuchałem tego zdziwiając się sam ze sobą”… Wydawało mi się, że mogę dziwić się sam sobie, że – przykładowo – coś powiedziałem lub zrobiłem. Czyżbym się mylił…?
Na marginesie: szukając porad mądrych ludzi znających się na rzeczy, zajrzałem do słownika PWN, gdzie czytam, że dziwić się to „odczuwać lub okazywać zdziwienie, nie rozumieć czegoś». A potem zawstydziłem się, że nie znałem pojęcia „para aspektowa”… no bo czytam, że dziwić się i zdziwić się stanowią właśnie parę aspektową, choć każde z tych sformułowań ma inne wymagania składniowe. Dziwić się łączymy (między innymi) z celownikiem (Dziwił się kolegom, że popełnili taki błąd, Dziwiła się samej sobie, że myśli o takich sprawach), to zdziwić się nie wchodzi w takie połączenie – w żadnym ze swych znaczeń nie wskazuje na osobę, której zachowanie nas dziwi. Co pozwalam sobie zacytować za panią Katarzyną Kłosińską z Uniwersytetu Warszawskiego.
Ale to, czemu Państwo się dziwią zostawiam… Państwa przemyśleniu i ocenie.